Bardzo udany styczeń  Email
Giełda
czwartek, 02 lutego 2012 08:23

No i mamy pierwszą niespodziankę w nowym roku.

Styczeń okazał się bardzo udanym miesiącem dla inwestorów. Giełdowe indeksy zyskały po ładnych kilka procent, rentowności obligacji skarbowych w strefie euro opadły, a na rynek surowców powrócił optymizm. Wprawdzie nasze indeksy nie nadgoniły zaległości wobec S&P500 czy nawet DAXa, ale i tak nie można narzekać. Przez pierwsze 4 tygodnie nowego roku WIG zyskał 7%. Na wczorajszej sesji wprawdzie już tak optymistycznie nie było, ale przecież rynkom należy się zasłużony odpoczynek. Taniały akcje większości spółek, jednak spadki na GPW były relatywnie niewielkie w porównaniu z innymi rynkami, a na koniec sesji nasze indeksy podciągnięto powyżej piątkowego zamknięcia.


Muszę zatem przyznać, że przynajmniej na razie rację mają ci, którzy pod koniec 2011 r. wieścili, że sierpniowo-wrześniowe załamanie na rynkach jest chwilowe i że giełdowe indeksy po pewnej chwili zawahania, zaczną się powoli kierować na północ. Jeśli faktycznie taki scenariusz będzie się dalej materializować, to mielibyśmy do czynienia z dość powszechnym zaskoczeniem. Inwestorzy indywidualni opuścili bowiem rynek przy okazji załamania w III kwartale ubiegłego roku. Inwestorzy instytucjonalni (w tym my również) przygotowywali się do ewentualnej kontynuacji spadków w pierwszych miesiącach br. Widać to dobrze po alokacji OFE w akcjach – zaledwie 31% (versus 37% przed rokiem) przy maksymalnym limicie już na poziomie 45%. Zarówno zatem inwestorzy indywidualni, jak i instytucjonalni, mają sporo gotówki do kupowania akcji.


Skąd ten optymizm na rynkach? Z nadziei, że to nie politycy, ale bankierzy centralni rozwiążą gros problemów, drukując na potęgę euro, dolary, franki itd. Inwestorzy zaczęli oczekiwać, że nawet Chińczycy dołożą się do zwiększenia puli płynności w globalnym systemie finansowym ratując dynamikę chińskiego PKB. No cóż, z „prasami drukarskimi” trudno się polemizuje. Już dwa razy, przy okazji QE1 i QE2, to przerabialiśmy.


Oczywiście, aby zmącić ten coraz bardziej różowy obraz wypadałoby dodać, że wokół nas tak naprawdę niewiele się zmieniło. Państwa strefy euro jak były zadłużone, tak są dalej. Europejscy politycy jak nie potrafili przeciwstawić się kryzysowi, tak dalej nie mają konkretnych pomysłów. Co więcej, czas płynie na niekorzyść wielu państw Zachodu. Najlepiej widać to obecnie po Portugalii, która jest kandydatem na bankruta nr 2. Rentowności portugalskich obligacji skarbowych (17% w przypadku 10-letniego instrumentu) wskazują, że inwestorzy bardzo poważnie biorą pod uwagę konieczność redukcji zadłużenia tego kraju.


Najprawdopodobniej zatem po zakończeniu negocjacji w sprawie restrukturyzacji długu greckiego, rozpoczną się kolejne trudne rozmowy dotyczące Portugalii. Jak na to zareagują inwestorzy? W dalszej perspektywie ciągle aktualne pozostaje pytanie, w jakiej formie obecny kryzys przetrwa cała strefa euro.


Źródło: Autor jest Prezesem Zarządu Quercus TFI S.A. i profesorem nadzwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

 


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież